Sama myśl o baśniach może wywołać uśmiech na twarzy. Nie tylko dlatego, że kojarzy się z dzieciństwem. Przede wszystkim przychodzą na myśl piękne historie, które wprawiają w radość, wywołują zdumienie, ale i pokazują wyraźną granicę między dobrem a złem. Uczą, kształtują i wprowadzają w dorosłe życie. Pomagają również budować relacje między dziećmi a rodzicami czy dziećmi a dziadkami.
Baśnie choć często nie stronią od motywów magicznych, to nie muszą być nimi wprost. Wystarczy, że zwierzęta czy rośliny prezentują cechy ludzi. Baśnie charakteryzują się dużo szerzej rozbudowaną strukturą w porównaniu z bajkami, ale w nich także możemy odnaleźć przegląd charakterów, postaw czy sytuacji społecznych.
Wartościowa literatura dla dzieci uczy o przyjaźni czy empatii, wskazuje dobro i zło oraz pozwala, by ostatecznie to dobro zwyciężało. Baśnie zazwyczaj są piękne. Do tych ulubionych potrafimy wracać po latach, czytać je w sumie przez całe życie. Ale jak pisać dla dzieci opowieść literacką, baśń na miarę nowych czasów, tak innych chociażby od epoki Andersena?
Dziś o zakulisowymi szczegółami pracy nad powieścią dla dzieci dzieli się Marcin Pajdak, autor literackiej baśni pt. „Opowieści z Sudeckiej Puszczy. Jesień„. Zapraszamy!
Jak się pisze literacką baśń?
Powoli. To na pewno. W wolnej chwili, w nocy po zwycięstwie z własną sennością. W hotelu i na lotnisku, podczas podróży służbowych. Kiedy tylko się da i jak się potrafi najlepiej.
Przede wszystkim, żeby coś napisać, trzeba zawsze od czegoś zacząć. I to niekoniecznie zacząć pisać, choć to prędzej czy później też należy zrobić, ale zacząć o czymś myśleć. W moim przypadku wszystko zaczęło się od splotu dwóch powiązanych ze sobą zdarzeń. Odnalezienia zbielałego poroża podczas spaceru z córką i kilku ilustracji, które narysowałem dla niej do pokolorowania podczas wywołanego tym spacerem przeziębienia.
Kubusiowe conieco
Na początku były to moje własne rysunkowe interpretacje klasycznego Kubusia Puchatka. Takie, na których postacie były trochę dziwne, a stumilowy las większy, bardziej gęsty i prawdziwszy niż znany z telewizyjnych bajek. Bo w żadnym lesie nie powinno być tyle trawy.
Kiedy tylko katalog kubusiowych postaci się wyczerpał, na kartach moich ilustracji po raz pierwszy pojawił się Borsuk. Mój ulubiony mieszkaniec pobliskich lasów i pierwsza maskotka, którą dostała Dusia.
Już na pierwszej ilustracji Borsuk nosił czerwony wełniany sweter z warkoczem, taki sam jak te, które robiła moja babcia. W łapie zaś dzierżył kilof, niczym górnik z kopalni, w której pracowali mój dziadek i pradziadek. Potem doszedł Jeż, Dzik i cała ferajna zajęcy, aż w końcu pojawił się Upiór, którego pierwszy raz narysowałem podczas długiego lotu do domu.
Od pomysłu się zaczyna
Od pomysłu do pomysłu, od szkicu do szkicu powstała historia, która od strony do strony, a potem od poprawki do poprawki po trzech latach z zapisów w notatniku zamieniła się w baśń.
Najpierw był wydrukowany za własne środki czarno-biały prototyp w szalonym nakładzie trzydziestu sztuk. Potem tekst i ilustracje wędrowały rozsyłane pocztą elektroniczną do różnych wydawnictw… Aż pewnego dnia… trafiły na swoje wydawnictwo. Takie, które dostrzegło w nim to, co chciałem w nim zawrzeć, a nawet trochę więcej!
Tak powstały „Opowieści z Sudeckiej Puszczy. Jesień”, które dziś kupić może każdy. Wiem również, że książka jest już w bibliotekach, co ogromnie mnie cieszy.
Za to, że tak się stało dziękuję całemu zespołowi wydawnictwa Moc Media i jeszcze jednej osobie – Dorocie Łakomej. Mojej pierwszej recenzentce i korektorce, bez której nic by z tego wszystkiego nie wyszło.
Literatura punktem wyjścia do poznania świata
Dominika Gołowin na blogu Z Kotem Czytane pisze:
Lubię, gdy pod przykrywką niezwykłej przygody i odkrywania tajemniczego lasu, przemyca się wartości, o których można porozmawiać z dzieckiem. I co ważniejsze! Książka staje się początkiem cudownej dyskusji. Bawi, uczy, rozwija wyobraźnię. (…) I wiecie, co będzie jeszcze lepsze? Gdy porozmawiacie o tym na spacerze w lesie, patrząc na drzewa, zgadując ich gatunki, czytając tablice informacyjne, próbując sobie wyobrazić, gdzie też Borsuk podróżował.
„Opowieści z Sudeckiej Puszczy. Jesień” to pierwsza w czterech części. Każda dzieje się w innej porze roku, dzięki czemu można omawiać z dziećmi prawa natury, potrzeby przyrody równolegle z tematami dotyczącymi przyjaźni, odwagi czy wytrwałości. Autor przeprowadził bardzo dokładne badania tematów, które porusza. Dodatkowo własnoręcznie zilustrował opowieść swoimi rycinami. „Opowieści z Sudeckiej Puszczy. Jesień” już dostępne we wszystkich dobrych księgarniach.
Świat ten jest czysta bajka! – Zgoda, przyjacielu;
Lecz każda bajka ma sens moralny na celu.
[Adam Mickiewicz]
Marcin Pajdak – po trochu urzędnik, inżynier w dziale Badań i Rozwoju. Ojciec. Do tego zdecydowanie twórca. Trochę malarz i rzeźbiarz, a trochę pisarz. Czyli jak wielu innych, nikt z powyższych w całości, a każdy z nich po trochu.
Dziękuję za wyróżnienie! To bardzo wartościowa literatura dla dzieci. Brawa dla autora, czekam na… Zimę 🙂
Dominiko, to my dziękujemy za recenzję tak szeroko ukazującą lekturę. Serdeczności :*