Pisarzem się jest, czy raczej bywa?

//

Gość

Autorka: Jolanta Sak

Data trzeciego marca zapisała się na stałe w kalendarzach miłośników książek. Od 1984 roku, dzięki Międzynarodowego Stowarzyszeniu Pisarzy PEN Club, mamy okazję do docenienia wszystkich, którzy sięgają po pióro i nie chowają napisanych tekstów do szuflady, a z odwagą wysyłają je do wydawnictw po to, by ujrzały światło dzienne.

Czy jednak pisarzem się jest, czy raczej bywa?

Na wizytówkach, które przy każdej okazji wpadają nam w ręce, możemy przeczytać: „specjalista”, „inżynier”, „doradca do spraw ważnych i tych całkiem nieistotnych”. I to nas nie dziwi, nie powoduje, że przyglądamy im się dłużej niż zwykle.

Ale spróbuj wpisać: „pisarz”. Jakoś od razu robi się niezręcznie. Bo czy pisarzem się jest – jak kierowcą czy pielęgniarką? Czy raczej bywa, pomiędzy pierwszą kartką opowieści a ostatnią, na której niczym wołami napisano: KONIEC.

Są zawody, które kończą się wraz z zamknięciem drzwi. Kierowca autobusu oddaje kluczyki i wraca do domu, pielęgniarka po dyżurze przestaje być pielęgniarką w sensie praktycznym. A pisarz? Czy on także „wychodzi z pracy”, gdy zamyka notes, laptop, kolejną historię?

Pytanie, czy pisarzem się jest, czy się nim bywa, dotyka nadwrażliwej sfery – sfery tożsamości. „Być” brzmi dumnie, ostatecznie, bezdyskusyjnie. „Bywać” – nieśmiało, z lękiem i nutą niepewności, jakby twórczość z góry skazana była na trwanie w chwili, tu i teraz, bez górnolotnych planów na przyszłość.

Więc jak to jest z tym pisaniem? Jak to jest z tymi pisarzami, których wyobrażamy sobie pochylonych przy biurku nad notesem, w zbyt codziennym odzieniu i z nieogarniętą fryzurą?

Pisanie rzadko, bardzo rzadko, przypomina wzniosły akt twórczy. To raczej walka: z rozdziałem, który prawdopodobnie za tydzień wyrzucimy do kosza, z postaciami wymykającymi się ogólnemu planowi, czy wreszcie z samym sobą.

Wracając jednak do głównego wątku…

Czy ktoś, kto wydał jedną książkę, jest pisarzem, czy raczej nim był przez tę jedną część swojego życia? Bo już nigdy więcej nic nie wyjdzie spod jego pióra?

Tylko że… być może od tego czasu w jego głowie wciąż powstają historie, zdania, słowa…

Z drugiej strony można wydać kilka książek i czuć się jak ktoś, kto znalazł się na półce w księgarni przypadkiem.

Pisarz to nie ten, który wydał wiele pozycji – tu nie chodzi o dorobek (owszem, to istotny plus), nie chodzi o uznanie (owszem, jest to fakt szalenie miły), ale bardziej o widzenie świata, sposób reagowania na to, co widzimy, słyszymy, czego dotykamy.

Ze wszystkiego, co jest wokół, można ułożyć zdanie, potem akapit, a wreszcie wielostronicową opowieść.

Kiedy mamy tę wyjątkową czujność, która nigdy nie gaśnie – pisarzem się jest. Idziemy do sklepu, żeby kupić coś na śniadanie, a w głowie natychmiast słyszymy: „Drzwi otworzyły się same, a ona przystanęła, jakby po raz pierwszy znalazła się w tym miejscu…” A potem podchodzimy do półki z pieczywem: „Poczuła za sobą czyjś przyspieszony oddech.”

Znajome? A może kompletnie zdziwaczałe? Cokolwiek o tym pomyślimy, zarówno jedno, jak i drugie zdaje się być równie interesujące.

Czasem jednak przychodzi zwątpienie: wszystko już zostało napisane, opowiedziane i do tego dużo lepiej niż my moglibyśmy to zrobić. To są chwile, w których stwierdzamy, że pisarzem już się było – i koniec. Mieliśmy to szczęście, tę przyjemność tworzenia, to satysfakcjonujące zwycięstwo nad akapitami, ale to tyle w temacie.

Czyli pisarzem jesteśmy w akcie tworzenia? W tej konkretnej porannej czy wieczornej godzinie, kiedy słowa zapełniają czyste dotąd kartki?

A może… o tym, czy się bywa pisarzem, czy też się nim jest, rozstrzyga coś zupełnie innego. Coś bardziej intymnego – coś, co, jeśli raz dotknie naszej duszy, nigdy nie pozwoli o sobie zapomnieć.

Jeśli mimo problemów, porażek i ciągłego wracania do początku wciąż chce nam się siadać do pustej kartki, to znaczy, że to nie przypadek, pojedynczy impuls, epizod.

Pisarzem się bywa – ale tylko dlatego, że wcześniej odważyło się nim być.

Jaką literaturę tworzy Jola?

Jolanta Sak
Poetka • Prozatorka • Opowiadaczka historii

Pochodząca z Wadowic, mieszkanka malowniczej Choczni, Jolanta Sak swoją przygodę z literaturą rozpoczęła już w liceum. To właśnie wtedy, w szkolnych ławach, narodziła się pasja do słowa pisanego, która z czasem przekształciła się w misję opowiadania historii, które nie pozostawiają czytelnika obojętnym.

Jako uznana poetka, Jolanta Sak wydała cztery tomiki wierszy, z których każdy to kolejny krok w odkrywaniu głębi ludzkiej natury. Jej poezja, doceniona przez jury licznych konkursów poetyckich, to świadectwo wrażliwości artysty, który potrafi dostrzec piękno w codzienności i nadać mu uniwersalny wymiar. To tytuły jej tomików wierszy: Gdyby coś kiedyś; Błękit i burgund; …Miało się wydarzyć; Jeśli zechcę.

Przejście od poezji do prozy okazało się naturalnym krokiem w ewolucji artystycznej Jolanty Sak. „Ludzie, którzy nie toną” – jej prozatorski debiut – zapoczątkował trylogię, która szybko zyskała uznanie czytelników i krytyków. Autorka udowodniła, że potrafi z równą maestrią budować zarówno poetyckie obrazy, jak i złożone, wielowątkowe narracje. Oto tytuły jej powieści:

Więcej o książkach Jolanty Sak znajdziesz tutaj => https://mocmedia.eu/publikacje/ludzie-ktorzy-nie-tona

Jolanta Sak to autorka, która nie boi się trudnych tematów. W swojej prozie posługuje się prostym, ale sugestywnym językiem, wypełnia opowieści nieoczywistościami, doprawia szczyptą humoru i zamyka w intrygujący sposób. Jej bohaterowie to ludzie prawdziwi – z wadami, obawami i marzeniami, którzy zmuszają czytelnika do refleksji nad własnym życiem.

Dodaj komentarz

.

✉ listy@mocmedia.eu

O nas

Blog

Sklep Pełny Mocy