Krótki poradnik Katarzyny Grzyś-Kurki
Zawód pisarza wydaje się dość łatwy. Wystarczy otworzyć notatnik, chwycić pióro i zacząć pisać. Jednak sam pomysł, który rodzi się w głowie wcale nie oznacza, że to koniec. To dopiero początek pięknego procesu, który łączy w sobie zdolność do kreatywnego myślenia z techniką pisania. Jeśli masz już opanowany styl i sposób pisania, pozostaje pomysł na dobrą historię. Katarzyna Grzyś-Kurka, autorka serii dla dzieci o Franku Koperku i scenariuszy godzin wychowawczych rozprawia się z tematem w naszym cyklu „Moc pisania od autora dla czytelnika”.
Jeśli zapytasz o to Stephena Kinga, odpowie, że kupuje je w sklepie w stanie Maine. Jeśli zadasz to pytanie Remigiuszowi Mrozowi, wyjaśni, że zamawia je na Aliexpress, Allegro lub OLX. Ja natomiast tłumaczę, że znajduję je w osiedlowym warzywniaku. Chodzi oczywiście o źródła pomysłów na historie. Jest to pytanie, którego nie lubi żaden pisarz – skąd bierzesz pomysły na nową opowieść. No właśnie… Skąd?
Kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów, czyli dlaczego ciężej obecnie znaleźć pomysł
Jeśli czytasz ten artykuł z nadzieją na znalezienie w nim drogowskazu do miejsca, gdzie można garściami czerpać pomysły na opowiadania czy powieści, to niestety Cię zmartwię. Nie istnieje takie. Prawdę mówiąc, nigdy nie istniało.
Wszystkie pomysły krążą nieustannie wokół ciebie i bombardują każdego dnia. Czasami to przypadkowo podsłuchana rozmowa (polecam jeździć komunikacją miejską), a innym razem spotkanie dziwnie zachowującego się człowieka (hipermarkety i dworce to skarbnica takich person).
Musisz TYLKO otworzyć na te pomysły głowę.
I tu pojawia się pewien problem. To wcale nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Jeszcze 20-30 lat temu, kiedy nie było tak wszechobecnych smartfonów, komputerów i tego całego szumu wokół, mózg wolniej się przebodźcowywał. Łatwiej było zachować otwartość umysłu na to, co dzieje się wokół.
A teraz przyznaj, jak często, zamiast patrzeć i słuchać, spuszczasz oczy w ekran smartfona, wyginając szyję tak, aby dać za parę lat masę pracy neurologom i ortopedom? Jak często odseparowujesz się od świata słuchawkami? Wyjaśnij mi, proszę, jak do licha, chcesz w takich warunkach dostrzec ten jeden cudowny pomysł na bestsellerową powieść? Przecież nawet gdyby Hogwart wysłał ci chmarę sów z pomysłami, to ty i tak ich nie zauważysz…
Katarzyna Bonda w rozmowie z Agatą Napiórską, zdradziła sekret, że historie wymyśla podczas codziennego, godzinnego leżenia w łóżku. Podczas medytacji, zapisuje pomysły na kopertach czy rachunkach. Ale jak sama przyznaje, najciekawsze pomysły przychodzą tuż po przebudzeniu i krótko przed zaśnięciem, czyli w płytkiej fazie, gdy pojawiają się hipnagogi, czyli te wszystkie dziwne doznania zmysłowe przy przechodzeniu z czuwania w sen.
Z kolei Joanna Bator biega. W samotności i bez słuchawek na uszach. Skupia się na oddechu i rytmie wybijanym przez stopy. A pracuje w kompletnej ciszy i zawsze bez planu na fabułę.
Musisz więc znaleźć swój sposób na to, by uspokoić myśli. Praca kreatywna i stres? Niewielu znam twórców, którzy lubią i potrafią dobrze pracować w takich warunkach. Z pewnością istnieją, ale ja się ich boję…
Nie wymyślisz koła na nowo, ale możesz o nim inaczej opowiedzieć
Być może zmartwię cię tym, że nie ma tematu, o którym dotąd by nie napisano. Pula pomysłów dawno się wyczerpała. Wszystko cokolwiek wymyślisz, już było. Jednocześnie mam pocieszenie – możesz napisać to samo, ale na nowo, inaczej.
Jednocześnie to „inaczej” nie oznacza tej samej historii we współczesnych realiach, np. Romeo i Julii żyjący w XXI wieku. Ta inność musi pojawiać się na każdej płaszczyźnie opowieści – bohaterowie mają wyglądać inaczej i mówić w inny sposób, sceny muszą zaskakiwać świeżością.
Ten sam pozostaje natomiast motyw. Czy wiesz, że „Gwiezdny wojny” i Powrót do przyszłości” to tak naprawdę historia o tym samym – o wyprawie po złote runo? A „Egzorcysta” i „Obcy” to opowieść o potworze w domu. Z kolei „M*A*S*H” czy „Ojciec Chrzestny” to już motyw zakładu zamkniętego. Po szczegóły odsyłam cię do książki „Uratuj kotka!”, którą napisał Blake Snyder.
Pomysły przychodzą w dziwnych momentach
Pisarzowi bliżej jest do warsztatu kowala niż uniesionego natchnieniem poety. To męcząca dłubanina, żeby dobrze umiejscowić sceny środka i punkty zwrotne, spiąć to wszystko w całość, a przy okazji pięknie wpleść plot twisty.
W takiej atmosferze i przy takim nastroju pomysły czasami przychodzą z trudem. Bo jeśli głowy wypełnia wyłącznie frustracja, to gdzie tam się znajdzie miejsce na kreatywność. Jeśli ty potrafisz pracować kreatywnie w stresujących warunkach, to gratuluję. Ja nie potrafię, podobnie jak wielu twórców. Dlatego tak wielu pisarzy biega, trenuje sporty walki albo dużo spaceruje. To sposób na zredukowanie napięcia.
Doświadczenie nauczyło mnie, że pomysły przychodzą w najmniej spodziewanych momentach, dlatego warto zawsze mieć przy sobie notatnik i coś do pisania.
ZAWSZE.
WSZĘDZIE.
Kiedy mnie najczęściej nawiedzają ciekawe pomysły na poprowadzenie wątku, wprowadzenie nowej postaci, zwrot akcji? A na przykład, gdy kładę się spać. Mój mózg wtedy, niczym w memach, budzi się i rzuca pomysłami. Przestałam się oszukiwać, że zapamiętam to wszystko do rana. To się nigdy nie udaje. Otwieram więc zwykle oczy, zapisuję pomysł i próbuję zasnąć…
W moim przypadku bardzo kojąco na głowę działa woda. Dlatego wiele ciekawych pomysłów przychodzi do mnie w czasie deszczu. Ale także wtedy, kiedy biorę prysznic albo myję naczynia. Nie wiem, co jest w wodzie, ale również Agata Christie miała podobne obserwacje. Wspominała, że najwięcej pomysłów na powieści przychodziło do niej właśnie podczas zmywania naczyń, ponieważ jest to tak nudna czynność, że zawsze wtedy miała ochotę kogoś zabić.
Beata Wawryniuk, poleca z kolei zabrać kwiat na spacer. Posadź tę paprotkę czy innego zamiokulkasa, zapnij pasami (bezpieczeństwo pasażerów ponad wszystko!) i śmigaj na przejażdżkę.
W ostateczności już sama zmiana miejsca pomaga. Ja pisuję w domu (w salonie, w kuchni), pod altaną, w bibliotece, w kawiarni, na placu zabaw… Nie ma nieodpowiedniej przestrzeni. Zła jest tylko nuda, rutyna i przewidywalność.
O AUTORCE
Katarzyna Grzyś-Kurka to wrocławianka o lubuskich korzeniach. Mieszka na obrzeżach miasta wraz z mężem, synem i dwiema nieobliczalnymi suczkami, które każdego dnia dostarczają pomysłów na nowe wątki kolejnych powieści. Socjolożka. Gdy nie pisze – czyta. Gdy nie czyta – pisze. Niepoprawna marzycielka, zakochana w letnich, ciepłych wieczorach i czarnej gorzkiej kawie.
Poznaj przygody Franka Koperka – chłopca, który został Strażnikiem Wielkiego Pokoju i z przyjaciółmi ratuje zwierzęta w potrzebie! 🌟 Odkryj magiczny świat przyjaźni między chłopcem a jego czworonożnymi towarzyszami. To historie: dla tych, co marzą o własnym psie, kochają tajemnicze i wierzą, że dzieci mogą zmieniać świat; dla tych, co nie boją się stawać po stronie słabszym, nawet jeśli to oznacza sprzeciw wobec dorosłych; dla tych którzy poszukują przygód i książek pełnych wrażeń. Książki do nabycia w Sklepie Pełnym Mocy.

Literatura polecana w powyższym artykule
- Remigiusz Mróz „O pisaniu na chłodno”, Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o., Poznań 2018 r.
- Blake Snyder „Uratuj kotka”, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2023 r.
- Stephen King, „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2001.
- Agata Napiórska „Jak oni pracują”, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2017.

