fbpx

Rynek wydawniczy w Polsce a pandemia COVID-19

rynek wydawniczy w Polsce a pandemia koronawirusa (COVID-19)

Świat stanął w miejscu w związku z ekspresowym wzrostem zachorowań na COVID-19. Niemal z dnia na dzień zahamowały prawie wszystkie sektory. Rynek wydawniczy w Polsce również odczuł skutki ograniczeń wprowadzonych z powodu pandemii COVID-19. Pozamykane centra handlowe, a w nich księgarnie, wstrzymane premiery, odwołane targi. Nowy horyzont nie napawał optymizmem. Wydawcy, dystrybutorzy, autorzy i inni związani z rynkiem wydawniczym nie poddali się mimo trudności. Jedni wstrzymali oddech, inni od razu zaczęli dostosowywać się do nowych warunków. Jaki obraz rynku wydawniczego wyłania się z pandemicznej chmury? Spróbujmy razem ją przeniknąć.

Badania ankietowe polskiego rynku wydawniczego

Polska Izba Książki (PIK) w marcu oraz na przełomie kwietnia i maja 2020 przeprowadziła badania ankietowe, by odsłonić aktualny obraz polskiego rynku wydawniczego. Anonimowe badanie przeprowadzono wśród menedżerów firm działających w obszarze wydawniczo-księgarskim.

Zagrożona płynność finansowa

Wśród ankietowanych największe obawy dotyczyły płynności finansowej (w marcu wyraziło ją 60% ankietowanych, w drugim podejściu około 50%), która ma wpływ na kontrahentów, w tym autorów, redaktorów, tłumaczy, grafików, a także na drukarnie czy hurtownie. Wstrzymanie premier, dystrybucji oraz sprzedaży stało się przyczyną spadku obrotów. Co prawda wszyscy otrzymali propozycję przeciwdziałania zapaści w postaci tarczy antykryzysowych, jednak pomoc okazała się dostępna tylko dla części podmiotów. Wiele firm nadal polegało tylko na swoich zasobach. Ponad połowa ankietowanych nie skorzystała z pomocy z powodu m.in. zmienności przepisów, biurokracji, długiego okresu oczekiwania na rozpatrzenie.

Spadek sprzedaży

Pierwsza ankieta pokazała również, że aż 71% ankietowanych odnotowało dramatyczny spadek sprzedaży i 4% duży spadek sprzedaży. W przypadku drugiego badania sytuacja lekko się zmieniła, ponieważ już tylko 31% podmiotów zadeklarowała dramatyczny spadek, ale aż 41% ankietowanych określiło go jako duży.

Zagrożenie bankructwem

Mimo czarnych scenariuszy i atmosfery przerażenia z powodu pandemii działalność zamknęła tylko jedna ankietowana warszawska księgarnia. Zwolnień ponad połowy pracowników dokonano z kolei tylko u 5% ankietowanych podmiotów. Wynika zatem, że rzeczywistość kwietniowo-majowa okazała się nie aż tak pesymistyczna, jak tego spodziewano się w marcu. Jednakże na pytanie o prawdopodobieństwo bankructwa, jeśli pandemia potrwałaby do końca maja, ponad 30% badanych rozważało taką ewentualność, zaś 6% ankietowanych potwierdziło, że zdecydowanie może do tego dojść.

Zwolnienia pracowników

W ankiecie poruszono także kwestie utrzymania kadry pracowniczej. Marcowe wyniki obrazowały dużą niepewność respondentów, co do przyszłości i nie dały jednoznacznej odpowiedzi, czy kryzys przełoży się na zwolnienia, a może jedynie ograniczenia w zatrudnieniu. W majowej ankiecie okazało się, że aż 88% firm nie dokonało żadnych zwolnień. Jednakże 30% ankietowanych zapowiedziało zwolnienia (w tym 4% wskazało, że mogą one dotyczyć całej firmy), jeśli ograniczenia wprowadzone z powodu pandemii nie zostaną zniesione do końca maja. Najbardziej zagrożone zwolnieniami byli pracownicy księgarń stacjonarnych oraz antykwariatów.

Zmiany w sposobie funkcjonowania

Większość ankietowanych zadeklarowała całkowitą zmianę funkcjonowania przedsiębiorstwa. Jednym z największych kroków, na który zdobyli się niemal wszyscy, było przeniesienie działalności do sieci lub rozwinięcie dotychczasowej w każdym możliwym aspekcie. Odnotowano wzrosty sprzedaży e-booków i audiobooków. Wzrosło ogólne zainteresowanie zakupami dokonywanymi przez Internet.

Solidarność i wzajemne wsparcie

Bardzo możliwe, że kryzys stanie się dla przedsiębiorstw wydawniczo-księgarskich impulsem do trwałych zmian. Czyżby był to początek rewolucji? Z pewnością rynek wydawniczy nie poradzi sobie bez wsparcia systemowego. Na podstawie pierwszej ankiety przeprowadzonej przez PIK sformułowano postulaty, które 30 marca br. przedstawiono w piśmie prezesa Polskiej Izby Książki do premiera Mateusza Morawieckiego, premiera Piotra Glińskiego i minister Jadwigi Emilewicz. Zaapelowano także do wszystkich podmiotów z rynku wydawniczego o konsolidację i wzajemne wsparcie.

Nowe inicjatywy na rynku wydawniczym

rynek wydawniczy w Polsce w czasie COVID-19, fot. @marco_blackboulevard

Pandemia COVID-19 i ograniczenia nią spowodowane doprowadziły do całkowitej reorganizacji świata książki. Przedsiębiorstwa z rynku wydawniczego podęły wysiłek elastycznego dostosowania się do nowej sytuacji. Sprzedaż stacjonarną przeniesiono do sklepów internetowych i na platformy typu Allegro. To z kolei postawiło czytelników w nowej sytuacji – robienia zakupów on-line. Podbramkowa sytuacja wywołana pandemią stała się idealną szansą na poddanie próbie nowych technologicznych rozwiązań. Audiobooki i e-booki dotychczas stanowiły kilkuprocentowy udział w sprzedaży publikacji. Czytelnicy po wersje cyfrowe sięgali nieśmiało, co dawało wciąż miażdżącą przewagę książce tradycyjnej. Z drugiej strony, nigdy wcześniej nie pojawiło się aż tylu zachęt, by przetestować formy publikacji, które stanowią substytut książki.

Wsparcie dla księgarń stacjonarnych

Świetną akcją okazała się „Książka na telefon. Wspieramy lokalne księgarnie”. Z badania przeprowadzonego w dniach 17-22 marca 2020 roku wśród stu właścicieli lokalnych księgarni stacjonarnych, wynikało, że jeśli sytuacja utrzyma się do końca kwietnia, ponad 49% być może spotka bankructwo. Akcja #książkanatelefon ma na celu wsparcie dla rynku wydawniczego. Jeśli chcesz kupić książkę, wystarczy telefon lub kontakt poprzez media społecznościowe z lokalną księgarnią, by zamówić daną pozycję.

Czytelnictwo on-line

Napawające optymizmem liczby podaje Empik, który przekazując bezpłatny dostęp do swojej platformy, w ciągu kilku dni odnotował rejestrację ok. 400 tys. nowych użytkowników. Bezwzględnie jest to przesłanka za dużym zainteresowaniem czytelnictwem. Portal Legimi na czas pandemii uruchomił bezpłatne kody, które czytelnik mógł otrzymać w bibliotece. Dzięki temu odbiorcy dostali dostęp do nowości wydawniczych, które weszły na rynek tuż przed pandemią COVID-19.

Życie wirtualne

Początkiem rewolucji na rynku książki stał się nie tylko fakt, iż impulsywne zakupy książek przeniosły się z księgarń stacjonarnych do internetowych, ale i wszelkie spotkania z autorami, webinary, a nawet targi książki (np. Wirtualne Targi Książki, Book Targ). Spotkania na portalach społecznościowych zmniejszyły dystans między autorem a czytelnikiem. Dały szansę na budowanie relacji również między ludźmi z branży. Potwierdzeniem sukcesu takiej zmiany w promocji książki są również bolońskie targi książki, które mimo zmiany swojego formatu cieszyły się ogromną popularnością.

W sprzedaży internetowej zaobserwowano pewne trendy. Według informacji podanych przez Empik na przestrzeni ostatnich dwóch kryzysowych miesięcy zwykle kupowano książki dla dzieci i młodzieży, literaturę piękną, kryminały, sensację, powieści obyczajowe, ale i publikacje związane z tematyką pandemii.

W biznesie liczy się człowiek

W najlepszym scenariuszu Internet będzie idealnie współgrał ze stacjonarną sprzedażą książek. Ludzie nie odzwyczają się od interakcji, nie zrezygnują z rozmowy w cztery oczy. Dla niektórych gatunków, niszowej literatury, sprzedaż w stacjonarnych księgarniach jest kluczowa. Są bowiem wartościowe publikacje, które swojego odbiorcę znajdą dopiero po rozmowie księgarza z czytelnikiem…

Ku rewolucji na rynku wydawniczym

Mordercza pętla

rynek wydawniczy w Polsce, fot. @brunomira

Koszty wydania książki są ogromne. Redakcja, skład, sczytywanie czy warunki poligraficzne publikacji wpływają na cenę końcową. Niestety powiększa się dysproporcja między ceną zbytu a ceną detaliczną. Mamy do czynienia z masowymi rabatami na rynku wydawniczym. Nawet nowości są obejmowane promocyjnymi cenami. Cały rynek książki jest w stanie wojny marżowej i cenowej. Sytuacja ta zachodzi na linii wydawca – dystrybutor, a także dystrybutor – księgarz i księgarz – czytelnik. Niestety na rynku wydawniczym uczyniono właśnie cenę podstawowym narzędziem promocji i wsparcia sprzedaży zarówno internetowej, jak i stacjonarnej. Z tego powodu wydawca jest zmuszony uwzględniać w swoich kalkulacjach rabatów dla poszczególnych ogniw łańcucha sprzedaży.

Paradoksem polskiego rynku wydawniczego jest, że wydawca właściwie nie ma już wpływu na cenę sprzedaży. Standardem umów handlowych są narzucane przez dystrybutorów bardzo wysokie prowizje, gdzie zachowywane jest ich prawo do pełnych zwrotów i korekty faktur przez 12 miesięcy. Mówiąc wprost – wydawca jest właścicielem książki do momentu jej zakupu przez czytelnika, jednak w momencie oddania książki do dystrybucji traci wszelką kontrolę nad procesem sprzedaży. Wielu wydawców godzi się na owe warunki, licząc, że ryzyko się opłaci, gdy zadziała efekt skali przez obecność tytułu w ofertach wielu detalistów.

W tej sytuacji stawka VAT zdaje się mieć znikome znaczenie dla ceny. Istotny staje się wzrost kosztów własnych wydawców, tj. wzrost cen papieru, druku, dystrybucji, promocji, wsparcia sprzedaży, ubezpieczenia dostaw czy kredytowania sprzedaży realizowanej przez sektor hurtowy i detaliczny. Cena zbytu często stanowi połowę ceny detalicznej. To obrazuje, o jak dużych kosztach dystrybucji mówimy. Wyścig w coraz to lepszych promocjach i niższych cenach składnia do uczciwego zastanowienia, co zawodzi w polskim świecie książki.

Dobre praktyki

Obserwując kraje skandynawskie, można pomarzyć o idylli lub zastanowić się, które z północnych rozwiązań mogłoby przynieść prawdziwą rewolucję dla polskiego rynku wydawniczego.

Norwegia

W Norwegii bowiem cena książki jest stała i ustala ją wydawnictwo. Sięga ona około równowartości stu złotych.

W pięciomilionowym kraju państwo oferuje wsparcie dla rodzimego rynku wydawniczego: 1) książki nie są objęte podatkiem VAT, 2) część nakładu (nawet 8 tys. egz.) kupuje i rozprowadza do bibliotek (po 1000 sztuk tytułu dla dorosłych i 1550 dla dzieci);

Książki w Norwegii są promowany również w nietuzinkowy sposób. Aby zachęcić turystów do zwiedzania fiordów, w niewielkim miasteczku Fjaerland (300 mieszkańców) i Tvedestrand powstały tzw. miasta książek. W pierwszym znajduje się aż 12 antykwariatów i księgarń, które oferują blisko 250 tys. książek. Na ulicach wystawione są regały ze starymi książkami. W drugim zaś wiele książek z najróżniejszych stron świata (ponad 350 tys.) zajmuje półki starych magazynów, drewnianych domków. Przejeżdżając tamtędy, można nabyć ciekawą publikację niemalże na ulicy.

Szwecja

Wiele państw dąży do tego, by osiągnąć tak wysoki poziom czytelnictwa, jak w Szwecji. Statystyczny Szwed czyta książkę 20 minut dziennie. Promowani są tam przede wszystkim rodzimi autorzy. Ministerstwo Kultury podejmuje szereg działań, wspierających czytelnictwo, a wydawnictwa otrzymują dotacje.

Ponadto:

  • karty biblioteczne wydawane są także obywatelom innych krajów, a nawet bezdomnym,
  • limity wypożyczanych jednorazowo książek sięgają 50 tytułów,
  • w bibliotekach organizowane są warsztaty dla dzieci, spotkania mające na celu wsparcie edukacji, seanse filmowe czy wystawy,
  • księgozbiór dostosowany jest do wieku czytelnika i na bieżąco uzupełniany.

W Szwecji panuje przekonanie, że czytelnicy mogą być wszędzie, a kulturę należy promować zarówno w kraju, jak i za granicą. Jedną z bibliotek Tio Tretton zaprojektowano specjalnie po zapoznaniu się z potrzebami czytelników. I tak w owym miejscu można zająć się gotowaniem, nagrywaniem piosenek, czytaniem książek na drabinkach pod sufitem, są także zatrudniani animatorzy opiekujący się dziećmi.

Szczególną uwagę zwraca też pomysłowość Szwedzkiej Rady Kultury. Ze względu na zmniejszenie zainteresowania książką wśród nastolatków, po przeprowadzonej analizie i ustaleniu, co chłopcy lubią robić w wolnym czasie (oczywiście uprawiać sport), powołano Klub Narodowego Trenera. Ów Trener jest autorytetem dla wielu dzieci. Może ona zachęcić do czytania książek, opowiadać o swoich ulubionych,  ale i rozmawiać o bohaterach.

Pisarze tworzą silną grupę w Szwecji. Związek Pisarzy i Autorów gwarantuje członkom, poprzez umowy ramowe z wydawnictwami, wysokie tantiemy autorskiej (nie niższe niż 25,5% ceny hurtowej książki). Pisarz może otrzymać stypendium, jak również godne honorarium za spotkanie autorskie.

Co więcej, w codziennej prasie publikowane są dwie, trzy duże recenzje, a jeśli ukazuje się nowa powieść, wydawnictwo może liczyć na około dwadzieścia recenzji w prasie papierowej.

Duch w narodzie

Czy już nic się nie da u nas zmienić na lepsze? Czy kryzys wywołany przez pandemię COVID-19 jest gwoździem do trumny dla polskiego rynku wydawniczego?

Choć nastroje nie są zbyt optymistyczne, choć redaktorzy, tłumacze czy księgarze walczą o byt, nie jesteśmy społeczeństwem, które poddaje się w obliczu przeciwności. Świadczą o tym wszelkie inicjatywy, które już zostały podjęte przez środowisko związane ze światem książki. Jednakże warto zastanowić się nad możliwą rewolucją na rynku wydawniczym. Zygmunt Miłoszewski w wywiadzie dla Polska Times wskazał rozwiązanie:

„Jednym była zasada, że premierowe książki przez kilka miesięcy można sprzedawać tylko w cenie wydrukowanej na okładce. To zmniejsza wojny cenowe, ratuje małe księgarnie, których nie stać na wojnę na rabaty, wylewa w ogóle oliwę na rozhisteryzowany rynek. I nic nie kosztuje podatnika. Drugim, powołanie eksperckiej komisji, która z nowości wybiera te najwartościowsze i rekomenduje je bibliotekom. Znowu, to nie wymaga wielkich pieniędzy, biblioteki istnieją i kupują książki, wskazanie im „listy honorowej” wspiera dobrych autorów, tłumaczy, wydawnictwa, które wydają fajne rzeczy. Proste, co nie? Gdyby ten system został tak zorganizowany, to w czasie pandemii rynek komercyjny zostałby przetrzebiony, tam przetrwaliby najwięksi, ale część ambitnej literatury byłaby chroniona. Teraz, kiedy wszystko idzie na żywioł, może się okazać, że przetrwają tylko wydawnictwa ekonomicznie najsilniejsze i autorzy najpopularniejsi w sensie komercyjnym.”

Los pisarza

rynek wydawniczy a autorzy, fot. @haticehuma

Poza samą sprzedażą istnieją jeszcze inne ważne kwestie. Pandemia uwidoczniła problemy związane z ubezpieczeniem autorów, a właściwie ich brakiem. Społeczność, o której mówimy, jest również odizolowana od siebie. Choć istnieją stowarzyszenia zrzeszające pisarzy, choć powstał charytatywny projekt książki-składki pt. “Nadzieja“, z której dochód przeznaczony jest na ośrodki pomocy społecznej dla osób starszych, każdy ostatecznie musi liczyć na siebie.

Trawa u sąsiada jest bardziej zielona
Niemcy

Szukając dobrych praktyk wsparcia dla autorów, warto wspomnieć o niemieckim systemie stypendialnym. Stypendia w Niemczech przyznają landy, domy pisarzy czy fundacje, także ponadlandowe fundacje związkowe. Niemieccy pisarze mają duże szanse na otrzymanie nagrody, bowiem tam niemal każde miasto ma swoją nagrodę literacką. Ponadto w Niemczech dla artystów istnieje Socjalna Kasa Artystów.

Hiszpania

Wielu autorów zazdrości z kolei hiszpańskim pisarzom, gdzie nawet małe miasteczka organizują literackie konkursy i przyznają nagrody literackie. W Hiszpanii podobnie jak w Niemczech istnieje rozbudowany system stypendialny. Hiszpańskie dzienniki dysponują licznymi dodatkami o książkach, istnieje również wiele magazynów literackich, których popularność stanowi wyjątkowe zjawisko. Hiszpańscy pisarze często pracują na uniwersytetach i współpracują z mediami dużo intensywniej, niż możemy to zaobserwować w Polsce.

Szwecja

Powróćmy jeszcze na chwilę do Szwecji. Za każdą wypożyczoną w bibliotece publicznej książkę szwedzkiego autora państwo przekazuje Fundacji Pisarzy Szwecji (Sveriges Författarfond) ok. 1,2 korony, co sumuje się na ok. 126 mln koron w skali roku. Fundusz jest dzielony: 70% kwoty wraca do autorów książek, zaś 30% przeznaczanych jest na stypendia, o które może starać się każdy autor, który napisał lub przetłumaczył książkę dostępną w bibliotece. Stypendia z kolei są roczne, 2-letnie, 5-letnie oraz trwające aż do emerytury.

Na własnym podwórku

Jerzy Pilch już jakąś dekadę temu stwierdził:

“Autor literatury wysokiej z pisania się nie utrzyma, nawet jak jego książki mają przyzwoite nakłady.”

Czy najgorsze za nami? Trudno jednoznacznie wyrokować. Kryzys jednak może stać się siłą, dzięki której przedsiębiorstwom działającym na polu wydawniczo-księgarskim uda się zainicjować zmiany. Wszyscy liczymy na zmiany, które zrewolucjonizują rynek wydawniczy. Pracujemy z nadzieją na lepsze. Nie opuszczamy gardy i w ryzykach chcemy zobaczyć nasze szanse. Książka obroni się sama, jednak wydawcy i autorzy, dystrybutorzy i księgarze czy bibliotekarze nie obronią się bez wspólnie podejmowanych działań.

Pierwsze efekty zjednoczonego środowiska już widać na horyzoncie. W piśmie od premiera Glińskiego do prezesa Polskiej Izby Książki znajdziemy informację, że zdecydowano o wystąpieniu do Unii Europejskiej o derogację umożliwiającą wprowadzenie zerowej stawki VAT na książki drukowane. Już pod koniec kwietnia Profesor Piotr Gliński dla Wirtualnej Polski mówił o zerowej stawce VAT na książki z nadzieją, że dzięki temu więcej książek trafi do czytelników, będzie lżej i księgarzom, i wydawcom. Pisarzom będzie łatwiej docierać do swoich odbiorców. Z kolei pod koniec czerwca br. Polska zwróciła się ministrów państw Grupy Wyszehradzkiej o wsparcie polskich starań w organach unijnych tak, by wprowadzenie VAT 0 na książki stało się możliwe.

Prof. Piotr Gliński by Piotr Drabik from Poland - Prof. Piotr GlińskiUploaded by Dudek1337, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=22138072
Prof. Piotr Gliński by Piotr Drabik

W liście MKiDN do PIK znalazły się również licznie wypunktowane linki do kolejnych instrukcji ws. Tarczy Antykryzysowej, obejmującej: ochronę pracowników (dofinansowania pensji, kosztów wynagrodzeń i zwolnień z ZUS), zwolnienia podatkowe, zniesione konsekwencje za opóźnienia w deklaracjach podatkowych czy możliwość wystąpienia o zniesienie zaliczek na poczet podatku dochodowego oraz ws. wydłużonych terminów płatności, a także odliczenia straty za 2020 od dochodu z działalności w 2019 r., możliwość umorzenia zaległości podatkowych czy dostępne wsparcie kredytowe na preferencyjnych warunkach. Wspomniano także, iż w kwestii najmów należy kierować się do samorządów jednostek terytorialnych, w których gestii leżą owe ewentualne ulgi, częściowe czy całkowite umorzenia opłat.

Uruchomiono także program dotacyjno-stypendialny “Kultura w sieci” z łącznym budżetem 80 mln złotych. MKiDN zapowiedziało również uruchomienie dużego programu, który miałby na celu ożywienie działalności kulturalnej i rekompensaty strat, jakie poniesiono w zw. z ograniczeniami wprowadzonymi z uwagi na pandemię COVID-19. Na stronie internetowej MKiDN znajdziemy wszelkie informacje ws.:

Z kolei Polska Izba Książki na przełomie maja i czerwca uruchomiła cykl warsztatów dla osób, które pracują jako księgarz w stacjonarnej, nie-sieciowej księgarni. Udział w szkoleniu był bezpłatny dzięki dofinansowaniu ze środków MKiDN w programie “Partnerstwo dla książki”.

Na stronie internetowej MKiDN znajdziemy podsumowanie wiceministra Lewandowskiego ze spotkania ministrów kultury V4* ws. pomocy dla kultury w czasach pandemii, które daje nadzieję także podmiotom związanym z rynkiem wydawniczym.

Przeniesienie części działań w obszarze kultury do Internetu spotkało się z dużym uznaniem i zainteresowaniem odbiorców, m.in. Muzeum Narodowe w Warszawie w kwietniu odnotowało 4 razy większe zainteresowanie zdigitalizowaną kolekcją niż w lutym. Muzeum zorganizowało 850 lekcji muzealnych on-line dla ponad 9 tysięcy uczniów z 45 miast. Z kolei portal Ninateka, oferujący filmy, spektakle, koncerty on-line, odwiedziło prawie półtora miliona widzów, generując ponad 7 milionów odsłon. To dziesięciokrotny wzrost w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Czas epidemii pokazał, że wzrost nakładów w ostatnich latach na działania służące digitalizacji zbiorów i ich umieszczania w domenie publicznej przyniosły efekty. Wiele instytucji było bardzo dobrze przygotowanych do komunikacji z odbiorcą przez nowe media, inne się tego w błyskawicznym tempie nauczyły. Na to powinniśmy postawić w najbliższym czasie, oferując zarówno wsparcie projektów on-line, jak i kształcąc kompetencje w tym zakresie.

Można bowiem na podstawie powyższego wnioskować, że polski czytelnik, który jest odbiorcą kultury, elastycznie przestawia się na działania wirtualne. To natomiast pozwala sądzić, że częściowe przeniesienie rynku wydawniczego do sieci ma szansę zaowocować wzrostem czytelnictwa w Polsce.

_____________________

* V4 – Grupa Wyszehradzka to nieformalna regionalna forma współpracy czterech państw Europy Środkowej: Polski, Czech, Słowacji i Węgier, które łączą sąsiedztwo, podobne uwarunkowania geopolityczne, wspólna historia, tradycja, kultura oraz wartości. Współpraca w ramach V4 koncentruje się głównie na wzmacnianiu stabilności w Europie Środkowej, wymianie informacji, promocji wspólnoty kulturowej, a także kooperacji w zakresie kultury, nauki, edukacji oraz wymiany młodzieży.

Źródła
  1. http://ksiazkanatelefon.pl/
  2. http://www.pik.org.pl/
  3. https://kieruneknorwegia.pl/fjaerland-norweskie-miasto-ksiazek/
  4. https://polskatimes.pl/miloszewski-minister-przeznaczyl-na-ratowanie-calej-polskiej-kultury-20-mln-czyli-jeden-procent-rocznej-dotacji-jaka-dostala/ar/c13-14934486
  5. https://rynek-ksiazki.pl/
  6. https://www.norwegofil.pl/kultura/norwegowie-czytaja-ksiazki
  7. https://www.tygodnikpowszechny.pl/czytac-po-szwedzku-30628
  8. https://wyborcza.pl/1,75410,8974566,Napisales_ksiazke__Pozyjesz_100_dni.html
Translate »